środa, 17 czerwca 2015

Praskie róże


12.000 róż, słownie dwanaście tysięcy róż! Tak, tak dokładnie tyle.

Ten raj jest dostępny właściwie dla każdego, jeśli oczywiście wiesz o jego istnieniu.

Nie lubisz, albo nie możesz chodzić pod górę? Nie ma problemu! Do stacji Ujezd podjechać można tramwajem. Tam zaledwie kilka kroków dzieli nas od kolejki naziemnej. Bilet kosztuje 32 korony - około 5 zł. Wystarczy wtoczyć się do wagonika i... kilka minut później... jesteśmy w różanym niebie.



Wychodząc z kolejki, uwierz lub nie, ale od razu wiadomo, że jesteś u celu. Zapach róż delikatnie unosi się w powietrzu. Tego dnia było upalnie, spiekota lała się z nieba, co pewnie potęgowało efekt. Wzgórze Petrin jest jak inna rzeczywistość od warczącego hukiem silników i śmierdzącego spalinami centrum wielkiego miasta jakim jest Praga. 10 minut kolejką i jedyne co słyszysz to bzykanie owadów, rozmowy i pokrzykiwania dzieci. Ja uwielbiam takie teleporty :)



Na lewo ciekawość wzbudza interesujący budynek z nietypowym zadaszeniem. To Štefánikova hvězdárna - obserwatorium astronomiczne powstałe w 1928 roku, wizyta tam jest ciągle jeszcze przede mną. A na prawo poniżej ogrodu wśród drzew znajduje się inna ciekawa konstrukcja, wieża widokowa - Petřínská rozhledna. Przy każdej mojej wizycie oblegana przez niezły tłumek, więc ciągle czekam na mój moment, żeby wspiąć się po jej 299 schodach.



Wchodząc do ogrodu mijamy 'Polibek' czyli 'Pocałunek' (aut. Josef Mařatka - 1921r.) - rzeźbę pary zastygłej na zawsze w swoich ramionach. Budowa parku sprzyja romantycznym spacerom, pełno w nim uroczych ławeczek i zakamarków.

Ogród zajmuje niepełne 6 hektarów, i położony jest ponad 300 m.n.p.m na terenach, które wcześniej służyły wojsku. Najstarsza jego część Rosarium - o wyglądzie rozety i wachlarza powstała w latach 30-tych zeszłego stulecia. Zaprojektował ją Josef Kumpán. Tutaj po kliknięciu możesz zobaczyć układ graficzny całości.



Petrinskie rosarium było największym tego typu ogrodem, który na własne oczy zobaczyłam do tej pory. Jest to niekwestionowana uczta dla zmysłów. Miałam ochotę po prostu wtulić buzię w te soczyste pąki. I nie mogłam się powstrzymać przed pogłaskaniem to tu, to tam aksamitnych płatków. Ilość kolorów i odcieni kwitnących tam kwiatów przekroczyła moje oczekiwania. A zapach unoszący się w powietrzu był jak kojący balsam.



Ogród różany nie jest jedynym ogrodem na wzgórzu, ale moim zdaniem najpiękniejszym!

Lubię dawać się zaskoczyć miejscom, zwłaszcza oklepanym wizualnie atrakcjom turystycznym jak Praga. Tego rozmiaru ogród różany na szczycie wzgórza był dla mnie niespodzianką.

Ale Petrin kryje jeszcze kilka niespodzianek, o których opowiem przy innej okazji. Jeśli postanowisz odwiedzić Pragę w maju/czerwcu to spacer po jego zboczach, wśród okwieconych drzewek owocowych jest propozycją nie do odrzucenia ;)

Czy lubisz ogrody różane? 
I czy odwiedziłaś/eś taki, który wywołał u Ciebie efekt WoW? 
jestem ciekawa twoich wrażeń.

18 komentarzy:

  1. Piękności, a te na drugim zdjęciu po prostu cudowne!
    Bardzo lubię ten ogród i Petřín w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Asiu ! Petrin jest moją ulubioną częścią Pragi :) zawsze tam zmykam ;)
      Dzięki za odwiedziny !

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Aga koniecznie wiosną, kiedy kwitną sady na zboczach wzgórza. Jak w bajce .... Jak w bajce :)

      Usuń
  3. Piękne miejsce i jak tam musi pachnieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam róże, moja Mama miała do nich wyjątkową rękę. Wychowałam się więc w ogrodzie pełnym róż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och to piękne !
      Ja nigdy nie lubiłam kwiatów jakoś specjalnie ... mówiłam na nie badyle i w sumie były mi obojętne. Chyba dlatego, że brałam je zawsze jako coś oczywistego. Że są i że są piękne. I tyle w temacie..
      Ale od jakiegoś czasu delektuję się w ogrodach. Człowiek się zmienia :) i to jest wspaniałe.
      Pozdrawiam
      M.

      Usuń
  5. Człowiek odpręża się już samym czytaniem i oglądaniem zdjęć. Bajkowe miejsce. I chodź na co dzień od róż wolę maki, chabry i tulipany, to czuję, że znakomicie bym się w takim miejscu odnalazła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny :) mam nadzieję, że zapach róż zbyt Cię nie odurzył.
      Tulipany i maki moje kochane ! O Największym tulipanowym ogrodzie wkrótce będzie post :)
      Co do maków tam gdzie mieszkam nie rosną :( , ale tylko gdy gdzieś jadę wiosną ich wypatruję jak szalona, urzeka mnie ich delikatność.

      Usuń
  6. Przepiękne róże! Ogród różany z efektem WOW? W Vancouver, a w zasadzie na Vancouver Island - Butchard Gardens. Ge-nia-lny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo. Wygooglałam ... Rzeczywiście efekt potężnego WOW !
      Wciągam na moja listę :) dzięki

      Usuń
  7. Co za miejsce! Cudowne! Byłam kilka razy w Pradze i jakoś je ominęłam (niechcący!). Najchętniej wybrałabym się do tego ogrodu tuż po deszczu. Zapach byłby jeszcze bardziej obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po deszczuuu, albo wcześnie rano kiedy rosa jeszcze perli płatki :) Koniecznie masz to do nadrobienia przy następnej wizycie. :)

      Usuń
  8. Ostatnio wielu moich znajomych zwiedzało Pragę. Ich opowieść i teraz Twój post tylko pogłębiają moją tęsknotę do tego miejsca i potrzebę zobaczenia go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      W przygotowaniu są następne opowieści o Pradze i jej może nie tak masowo polecanych atrakcjach.
      Zapraszam serdecznie do odwiedzania bloga, może nawet subskrybcji :)
      Praga jest wspaniałym miejscem o każdej porze roku i każdej pogodzie. Gorąco ją polecam.
      M.

      Usuń
  9. Róże to moje ulubione kwiaty. Bardzo dobre zdjęcia.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och to tym bardziej mi miło, że zdjęcia się podobają miłośniczce róż :)
      Pozdrowionka również

      Usuń