wtorek, 7 stycznia 2020

Podróże. Czy to już Klimatyczna Ekstrawagancja?

źródło - https://www.mandira-antar.com

Och! Jak Ja kocham podróże! Przecież wiesz.
Czuję się jednak w etycznym potrzasku. Czemu? 
Gdyż Nasze, ludzkości, podejście do podróżowania mnie przytłacza i przygnębia...
Tak bardzo chcę się z Tobą dzielić tymi, wszystkimi pięknymi miejscami, które odkrywam w swojej nieustającej drodze. Ale czy powinnam? Zadaję sobie pytanie czy w dobie Kryzysu Klimatycznego zachęcanie do podróżowania jest działaniem etycznym?  Problem polega na tym, że stają się Klimatyczną Ekstrawagancją. Co to właściwie oznacza? Wyjaśniam poniżej.


Będzie dziś na poważnie, ale obiecuję okrasić wszystko nutką nadziei ;)

Zaledwie kilka tygodni temu, w okolicy mojego nowego natenczas domu, powodzie i podtopienia dezorganizowały lokalne życie. Ot taka niedogodność i trochę strat materialnych. Inaczej ma się sprawa z Australią, czy Indonezją, gdzie żywioły ogień i woda pozbawiają domów i życia tysiące zwierząt, ale też niosą śmierć wśród ludzi. Tak właśnie wygląda Klęska klimatyczna!  
Ciągle chyba zbyt odległa, żeby przemówić Nam do rozsądku, a co za tym idzie, za zmianą nawyków. 
Nie zrozum mnie źle - udostępnianie postów w mediach społecznościowych też jest ważne! Tak rodzi się właśnie zbiorowa świadomość.. . Ale, dobrze by było, gdyby za tym pospolitym ruszeniem social mediowym szła realna zmiana.
Dopiero co załamywaliśmy ręce nad biednymi koala... Czy ostatnim na ziemi białym nosorożcem... Po czym siup do sklepów po  nowe plastikowe ozdoby na choinkę, czy kolorowy papier pakowy, które są nam najwyraźniej niezbędne do życia. Nie wspomnę o sylwestrowych balonach, czy fajerwerkach.
Newsy w TV nie przekładają nam się na realną zmianę. Ludzkość ma poważny problem z dodaniem 2 do 2.
image: Freepik.com od brgfx 
Powiem Tobie, że bardzo trudno jest pisać o kryzysie klimatycznym. Od lat głowię się jak to robić. Jak znaleźć odpowiedni balans między powagą sprawy, a nie odbieraniem nadziei, podsuwaniem pomysłów bez budzenia poczucia winy. Dlatego do tej pory na Blogu tego tematu nie było, bo nie wiem ja go ugryźć! Choć jest mi od lat niezwykle bliski.
Teraz jednak CZAS NAGLI! I tak o to jest i on. Pierwszy post o tematyce aktywizmu klimatyczego, jak to się ładnie fachowo nazywa.
Właśnie wkroczyliśmy w Nowy rok, co za tym idzie? Pojawiają się plany wakacyjne, urlopowe itp. 
Czy myślisz nad tym jaki wpływ na stan planety będą miały twoje wakacje? Lot samolotem? Wynajęty samochód? Kupowane na miejscu napoje w plastikowych butelkach czy kawki na wynos? Czy szybka szamka? 
Eeee, moment chwila! hola hola zaraz powiesz "Pracowałam, pracowałem cały rok ciężko i Mnie się należy coś od życia!  Znajomi  latają teraz do Dubaju i mnie też przecież stać!  A nawet jakby... To przecież wszyscy latają więc jeden lot w tą czy w tamtą, co to właściwie za różnica?"

I tu właśnie pojawia się mój dylemat. Bo od zawsze chcę się z Wami dzielić pięknymi miejscami, które odkrywam... Od zawsze uważałam i uważam, że podróż, wyrwanie się ze swojego świata i przeglądnięcie, skonfrontowanie się z innym światem jest bardzo ważne. Ważne dla budowania wrażliwości, empatii, zrozumienia, tolerancji, poszerzenia horyzontów, budowania swojej tożsamości po prostu. Z drugiej strony bardzo bym chciała, żebyś Ty się zastanowiła/zastanowił czy 2-dniowy citybreak, czy wyjazd na drugi koniec świata naprawdę przyniesie Ci takie właśnie korzyści. Czy to tylko i wyłącznie wyjazd konsumpcyjny?
Za Wikipedią Konsumpcjonizm postawa polegająca na nieusprawiedliwionym (rzeczywistymi potrzebami oraz kosztami ekologicznymi, społecznymi czy indywidualnymi) zdobywaniu dóbr materialnych i usług[1], lub pogląd polegający na uznawaniu tej konsumpcji za wyznacznik jakości życia (lub za najważniejszą, względnie jedyną wartość).

Bycie ekologicznym jest takie upierdliwe. Trzeba taszczyć ze sobą te butelki na wodę... Te kubki na kawę... Torby na zakupy... Segregować śmieci... Gasić światła... Zakręcąć wodę do mycia zębów! Podobno jeszcze brać prysznic na czas.
Aaaaaa no a potem? Nie daj Boże raz zapomnę do pracy lunchu z domu i kupię na wynos...  Zaraz ktoś życzliwy się znajdzie żeby łaskawie wypomnieć: "Jaka to ekologia srogia, jak ohoho, widzę że plastikowym żarciem mikrofalówkowym koleżanka lub kolega się wspomaga." Do tego wszystkiego jeszcze na wakacje nie mogę sobie jechać gdzie chcę i przez 2 tygodnie żyć sobie wreszcie beztrosko All Inclusive i np. pić sobie drinki z plastikowych jednorazowych kubków w basenie, ze słomką - rzecz oczywista. ;)
Nie chodzi o to, żeby wzbudzać w nikim poczucie winy (no może takie tycie tyciutkie).
Bardziej ciekawi mnie, czy w codziennych, mniejszych i większych wyborach kierujesz się myśleniem Pro Planeta? Pro Planeta to w rzeczywistości  Pro Ja, czy Pro Ty czyli Pro Ludzkość. Czyli to, co jest w Twoim, tak naprawdę, własnym interesie.

Czy poza ceną, dostępnością, modą - czynnik ekologiczny gra jakąkolwiek rolę przy podejmowaniu przez Ciebie decyzji?

The Blue Marble - zdjęcie Ziemi wykoane 7.12.1972 Przez załogę Apollo17 w drodze na księżycz odległości ok 29,000 km.

Czy myślenie Pro Planeta towarzyszy Ci w codzienności?
Czy wybierając się do sklepu po kilka rzeczy jedziesz samochodem te 2 kilometry? Czy może wybierasz pójście na piechotę, czy podjechanie rowerem, a może czasem komunikacja miejska jest pod ręką?
Czy może zamiast wyjazdu do Dubaju...  Przejdzie Ci przez głowę myśl, żeby w tym roku wybrać się z rodziną do np. Zamościa, albo na Mazury i poznać kawałek swojego kraju? Można dla jaj pojechać pociągiem, który ma najniższy ślad węglowy spośród masowych środków transportu. A na miejscu może by tak chodzić lub rowerować. O kurcze! Brzmi ekstremalnie, co nie?
Ciekawe kiedy nam się tak porobiło, że proste rzeczy wydają nam się ekstremalne lub abstrakcyjne?

Teraz zdradzę Ci wielką tajemnicę, że tak naprawdę najbardziej Proekologiczne, Pro Planeta i Pro Ludzkość jest MYŚLENIE!
Życie bardziej uważne i świadome jest od razu Pro Ty i JA ! To jest właśnie ten czas, żeby zacząć wybierać coś co długoterminowo nam się przysłuży, to jest czas i miejsce na zdrowy egoizm.
Czemu więc, tak często idziemy na łatwiznę i wybieramy proste, ale najgorsze dla nas samych rozwiązania? No to już jest dość ciężki kaliber pytania. Może innym razem spróbujemy to głębiej ugryźć. Na dziś wystarczyć nam muszą 2 czynniki.
Jednym jest przyzwyczajenie, a drugim brak pomysłu na inne rozwiązanie. Obydwie te sprawy nie są  przecież niemożliwe do obejścia ;) zgadzasz się ze mną? Jeśli TAK! To jest dla Nas i świata nadzieja :)

Faktem niezbitym jest TO,  że mając lepsze rozeznanie we własnych potrzebach nie damy sobie wmówić, że bluzka w modny w tym roku print jest nam niezbędna do życia, zwłaszcza gdy w szafie mamy 10 o identycznym kroju. Że budowanie przynależności, czy pewności siebie, nie polega na obrastaniu w przedmioty, gadżety itd.
Oczywiście wszystko jest dla ludzi! Rzecz w tym, żeby zaprząść w nasze decyzje więcej pomyślunku niż emocji.
Rozumiem, że to całe "myślenie" zabiera czas... A my przecież tak się ciągle spieszymy... I nie ma czasu na pierdoły.
Ale, proszę pozwól, że tak na szybko przypomnę słowa Danuty Szaflraskiej:
"Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna”
...w tym pośpiechu zastał nas już kryzys klimatyczny... a za chwilę nas zastanie ogólnoświatowa katastrofa klimatyczna.

Wiem, że zalewają Nas sprzeczne informacje, jak i najzwyczajniej ich nadmiar. Jak się w tym wszystkim nie pogubić? Doniesienia o wymieraniu gatunków i klęskach żywiołowych, falach upału i suszach, pożarach, powodziach, to są informacje przed którymi odruchowo się bronimy uciekając każdy do swojego LALALANDU. Na domiar złego przywódcy krajów jak Australia czy USA czy nasza Polska, wydają się żyć w świecie równoległym tak głęboko tkwią w wypieraniu faktów.

Czy jest to sytuacja beznadziejna?!
Otóż NIE! Jak długo jesteśmy i żyjemy, możemy odwrócić tok wypadków! Głęboko w to wierzę!

Musimy rozmawiać! Dzielić się z innymi tym co już wiemy i naszymi małymi sukcesami - zmianami! Spróbuj!  Dobry wpływ jaki mamy na Nasze otoczenie może Cię zaskoczyć :)
Zmiany polityczne i rozwiązania sytemowe, przychodzą pomału. Ale Ty możesz zacząć od dziś.

Ale jak zacząć i od czego? W przygotowaniu już jest post o tym jak małymi kroczkami zmieniać nawyki prowadzące do zmiany stylu życia. Więc bądź czujna/czujny.

NAJWAŻNIEJSZA JEST ZMIANA MOJEJ I TWOJEJ ŚWIADOMOŚCI!!!
I DZIAŁANIE !


It is not a drill... - To nie są ćwiczenia... -  jak mówi Greta Thunberg
It is call of action! - To wezwanie do działania!
"Everything counts! What You DO Counts!"

"Wszystko ma znaczenie! To Co TY Robisz ma Znaczenie!"




Jak Miło Cię tu widzieć!  I do tego na końcu tekstu :) 
Zainteresował Cię ? - Podziel się nim 
 Zostaw po sobie KOMENTARZ- poniżej
lub na Facebooku
lub na Instagramie
Dziękuję 💕
Mada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz